Nasze grudniowe spotkanie Baranków z parafii św. Józefa w Katowicach było tym razem lekcją DAWANIA. Na pohybel temu, co pokazują w telewizji, sklepach i Internecie nasze owieczki zamiast dostać konsumpcyjny prezent mikołajkowy – otrzymały coś dużo ważniejszego, o czym za chwilę.
Na rozgrzewkę zaśpiewaliśmy piosenkę Arki Noego „I ty możesz zostać świętym Mikołajem” jak w tytule. Potem według barankowego zwyczaju przypominaliśmy sobie Rok Liturgiczny.
A następnie nawiedził nas (o dziwo!) Mikołaj! Pojawiły się tajemnicze worki obok niego, a w myślach rodziców obawa czy to, aby w duchu komunii bez prezentów? Dzieci być może już zacierały ręce na kolejny upominek, bo przecież wiadomo, że to „ich dzień” na otrzymywanie prezentów. Nic bardziej mylnego!
Ku radości rodziców był to tak naprawdę duży prezent, ale wychowawczy! Dlatego, że w bawełnianej torbie z napisem „Chrystus dla nas stał się ubogi” była kolejna torba, tym razem papierowa, książeczka z cytatami z Biblii i kserokopia opracowania o Nennolinie – dziewczynce, która pisała listy do Jezusa, będąc ciężko chora i finalnie odchodząc w wieku 6 lat, ale zostawiając świat w przekonaniu, że była świętą.
Przede wszystkim ta papierowa torba była kluczem tego „prezentu”. Każda z rodzin otrzymała za zadanie wypełnić ją darami dla nieznanej, ubogiej rodziny. Podarki te przekażemy przed Świętami, bezpośrednio spotykając się z obdarowywanymi.
Więc to my i dzieci staniemy się świętymi Mikołajami! Jakie zdziwienie dzieci, że tym razem trzeba coś dać, w końcu „życie nie tylko po to jest by brać…” Będzie trzeba przekazać część swoich pieniędzy, być może długo zbieranych ze skarbonki, dać trochę swojego czasu na zrobienie paczki i ostateczne spotkanie oko w oko z potrzebującą osobą. Już nie możemy się doczekać i cieszymy się na to nowe doświadczenie, do którego zaprosili nas nasi prowadzący Wiola i Marek, dla których ich życiem jest nieustanna myśl o ubogich.
Posłuchaliśmy również prawdziwej historii św. Mikołaja. Właściwie był z Turcji (nie Laponii), żyjąc na przełomie III i IV wieku. Pochodził z bogatej rodziny, gdzie został niemało rozpieszczony i wcale nie był grzecznym młodzieńcem. Po przedwczesnej śmierci rodziców odziedziczył duży majątek, którym postanowił się dzielić w bardzo bezpośredni, choć anonimowy sposób – wrzucając worki pieniędzy do domów ludzi, którzy, wiedział, że tego potrzebują, np. jako posag dla przyszłych żon.
Odbyliśmy również rozmowy z kole między rodzicami, głównie o przygotowaniu do Świąt, pośpiechu oraz o tym, jak bardzo nam się podoba pomysł robienia paczek dla potrzebujących. Dzieci w tym czasie przygotowywały swoje lampiony roratnie.
Pięknych Świąt dla wszystkich! Do zobaczenia w Nowym Roku!









